Promocja regionu, a mówiąc szerzej marketing terytorialny, często kojarzy się z festiwalem nudy. Standardowy przepis na promocję miasta lub województwa wyglądał zazwyczaj tak samo: ujęcie z drona na rynek (koniecznie w pełnym słońcu), dynamiczny montaż pokazujący lokalny aquapark, uścisk dłoni prezydenta z inwestorem i hasło reklamowe tak generyczne, że po podmienieniu nazwy pasowałoby do każdego innego miejsca na mapie. Na szczęście kilka regionów zrozumiało, że jedynym sposobem na przyciągnięcie uwagi turystów jest bezkompromisowa podwójnie przemyślana kreatywność. Oto 5 oryginalnych, kreatywnych i wolnych od nudy kampanii promocyjnych! Do dzieła!
1. Podlaskie: Akcja „PULS”
Zamiast dynamicznych ujęć, głośnej muzyki i haseł typu „Zainwestuj tutaj”, Podlaska Regionalna Organizacja Turystyczna postawiła na totalne przeciwieństwo: ciszę i psychologiczny relaks.
- Na czym polegał pomysł? Stworzono serię materiałów wideo w klimacie ASMR (skupiających się na dźwiękach natury). Użytkownik mógł założyć słuchawki i posłuchać szumu drzew w Puszczy Białowieskiej, klekotu bocianów, plusku wody czy śpiewu ptaków nad Biebrzą. Kampania celowała prosto w przebodźcowanych mieszkańców wielkich korporacji, oferując im cyfrowy detoks.
- Dlaczego to się sprawdziło? Region nie udawał Nowego Jorku ani zagłębia technologicznego. Sprzedano największą wartość Podlasia – święty spokój i bliskość natury – w formie nowoczesnego formatu internetowego, który idealnie trafiał w potrzebę ucieczki od stresu.
2. Rumia: „Walczymy z nieproszonym GOŚCIEM”
Władze Rumii (województwo pomorskie) uznały, że najlepszym sposobem na ogólnokrajową rozpoznawalność jest… walka o poprawną polszczyznę.

- Na czym polegał pomysł? Miasto wystartowało z kampanią edukacyjno-promocyjną, której celem była eliminacja nagminnego błędu: pisania nazwy miejscowości przez dwa „i” (Rumii). Dodatkową literę „i” ogłoszono „nieproszonym gościem, który nieustannie się narzuca”. Miasto wypuściło spoty radiowe, zabawne grafiki i stworzyło dla mieszkańców specjalne „pakiety ratunkowe” do pobrania, za pomocą których mogli żartobliwie poprawiać internautów w komentarzach.
- Dlaczego to się sprawdziło? Kampania zyskała ogromny zasięg organiczny (viral). Zamiast nudnego opowiadania o nowym asfalcie czy parkach, Rumia pokazała ogromny dystans do siebie, zaangażowała lokalną społeczność i sprawiła, że usłyszał o niej cały kraj.
3. Wiedeń: „Przeanalizuj to u Freuda”
Kiedy cały świat zachwycał się możliwościami ChataGPT, Izba Turystyki w Wiedniu postanowiła wykorzystać ten trend w przewrotny, niezwykle inteligentny sposób, nawiązując do dziedzictwa kulturowego miasta.
fot. meeting.vienna.info
- Na czym polegał pomysł? Wiedeń stworzył bota AI o nazwie „Zygmunt Freud”. Zamiast jednak odpowiadać na pytania o tanie hotele czy rozkłady jazdy, bot AI analizował… frustracje użytkowników związane z cyfrowym życiem. Gdy ktoś narzekał na stres lub algorytmy, „Freud” odpowiadał w swoim klasycznym, psychoanalitycznym stylu i jako jedyne skuteczne remedium zalecał natychmiastowe spakowanie walizek i wyjazd do Wiednia, by zacząć czerpać z realnego życia.
- Dlaczego to się sprawdziło? Kampania idealnie połączyła historię miasta (ojczyzna psychoanalizy) z najnowszym, globalnym trendem technologicznym. Zamiast wciskać ofertę turystyczną na siłę, zaoferowano internautom angażującą, zabawną grę.
4. Szwecja: „The Swedish Number”
Szwedzkie Stowarzyszenie Turystyczne (Svenska Turistföreningen) stworzyło kampanię, która do dziś jest uznawana za jeden z kamieni milowych marketingu terytorialnego. Zrezygnowano z cenzury i folderów reklamowych na rzecz absolutnej transparentności.
fot. glamour.pl
- Na czym polegał pomysł? Szwecja stała się pierwszym krajem na świecie, który zyskał swój własny, jeden numer telefonu. Każdy człowiek na Ziemi mógł pod niego zadzwonić. System automatycznie przekierowywał połączenie do… losowego Szweda, który wcześniej zainstalował specjalną aplikację. Dzwoniący mógł porozmawiać o wszystkim: o pogodzie, klopsikach z IKEA, polityce, podatkach czy najlepszych miejscach na wakacje. Mieszkańcy nie mieli żadnego skryptu ani cenzury od rządu.
- Dlaczego to się sprawdziło? Kampania wygenerowała gigantyczny ekwiwalent reklamowy na całym świecie. Szwecja udowodniła, że jest krajem otwartym, demokratycznym i ufnym. Najlepszymi ambasadorami regionu stali się jego prawdziwi, autentyczni mieszkańcy.
5. Islandia: „OutHorse Your Email”
Islandia doskonale wie, jak radzić sobie z syndromem FOMO (strachem przed odcięciem od informacji) u turystów, którzy nawet na wakacjach ciągle sprawdzają służbową pocztę.
Fot. visiticeland.com
Na czym polegał pomysł? Biuro Promocji Islandii zbudowało gigantyczną, dotykową klawiaturę, którą umieszczono na środku islandzkiego pastwiska. Następnie przeszkolono lokalne konie (rasy islandzkiej), aby spacerowały po klawiszach. Turyści planujący urlop na Islandii mogli wejść na specjalną stronę i „wyoutsourcingować” (zlecić) odpisywanie na maile służbowe koniom. System generował automatyczną odpowiedź urlopową (Out of Office) złożoną z losowych liter wpisanych kopytami (np. „jjjjjhhhhhüüü”) z dopiskiem, że nadawca odpoczywa, a jego skrzynką zajmuje się właśnie islandzki wierzchowiec.
- Dlaczego to się sprawdziło? Absurdalny humor, piękny islandzki krajobraz w tle i genialne rozwiązanie realnego problemu psychologicznego nowoczesnego człowieka. Kampania rozeszła się wiralowo w mediach społecznościowych na całym świecie, pozycjonując Islandię jako idealny kierunek na bezkompromisowy reset.
Autor artykułu
Filip Nocny – strateg komunikacji oraz SEO & Content Manager z ponad 10-cio letnim doświadczeniem. Realizuje kampanie marketingu treści dla korporacji, MŚP oraz sektora publicznego. Współpracował m.in. z Urzędem Marszałkowskim Województwa Lubelskiego, Urzędem Marszałkowskim Województwa Opolskiego, Urzędem Marszałkowskim Województwa Lubuskiego, Ministerstwem Środowiska, Gminą Wołów, Euroregionem Pomerania i Fundacją Rozwoju Systemu Edukacji (FRSE).




