2 czerwca 2026 roku Google oficjalnie potwierdziło zakończenie wdrażania May 2026 Core Update. Aktualizacja rozpoczęła się 21 maja i trwała 12 dni. Jak przy każdej szerokiej aktualizacji, wiele stron zanotowało wyraźne wzrosty lub mocne spadki widoczności w wynikach wyszukiwania. Co roboty Google wzięły pod lupę i kto oberwał najmocniej? Zapraszam do szybkiej lektury!
Co sprawdzał algorytm? Trzy kluczowe wnioski z majowej aktualizacji
Google od dłuższego czasu konsekwentnie realizuje tę samą misję: chce dostarczać użytkownikom unikalne, przydatne odpowiedzi, zamiast tysiąca takich samych artykułów. May 2026 Core Update to kolejne dokręcenie śruby w tym obszarze. Oto trzy najważniejsze trendy, które wyraźnie zarysowały się po najnowszej aktualizacji.
1. Recycling treści może zaszkodzić
Od kilku lat Google konsekwentnie podkreśla, że jego celem jest prezentowanie użytkownikom maksymalnie przydatnej treści. W praktyce oznacza to coraz większą presję na tworzenie materiałów, które wnoszą coś więcej niż tylko powtórzenie informacji dostępnych już na dziesiątkach innych stron. Problem ten szczególnie dotyczy treści tworzonych według popularnego schematu:
- analiza kilku najwyżej ocenianych wyników wyszukiwania,
- przepisanie ich własnymi słowami,
- publikacja artykułu o podobnej strukturze i zakresie informacji.
Jeszcze kilka lat temu taka strategia często pozwalała skutecznie konkurować w wynikach wyszukiwania. Dziś jej skuteczność systematycznie maleje. Google coraz lepiej rozpoznaje, czy publikowany materiał wnosi dodatkową wartość dla użytkownika. Może to być:
- autorskie badanie,
- analiza danych,
- doświadczenia z realizacji projektu,
- własne testy produktu,
- ekspercki komentarz,
- unikalna interpretacja omawianego zagadnienia.
Nie oznacza to, że każdy artykuł musi zawierać przełomowe odkrycia. Oznacza natomiast, że sama zmiana słownictwa przy zachowaniu identycznej wartości merytorycznej przestaje być wystarczająca do osiągania wysokich pozycji.
2. Masowa produkcja ma krótkie nogi
W ostatnich dwóch latach generatywna sztuczna inteligencja znacząco obniżyła koszt tworzenia treści. Problem pojawił się jednak wtedy, gdy wiele witryn zaczęło publikować duże ilości materiałów bez redakcji, weryfikacji i merytorycznej kontroli. Google wielokrotnie podkreślało, że nie ocenia treści wyłącznie przez pryzmat sposobu ich powstania. Sam fakt wykorzystania AI nie stanowi naruszenia wytycznych. Liczy się przede wszystkim jakość końcowego materiału.
Praktyka pokazuje jednak, że wiele masowo generowanych tekstów ma podobne słabości:
- powierzchowne omówienie tematu,
- brak konkretnych przykładów,
- powtarzalne struktury,
- nieaktualne lub niezweryfikowane informacje,
- brak doświadczenia autora w opisywanej dziedzinie.
W efekcie strony oparte na modelu „publikuj jak najwięcej” coraz częściej przegrywają z serwisami stawiającymi na mniejszą liczbę, ale bardziej dopracowanych publikacji. Dla właścicieli stron oznacza to ważną zmianę podejścia. AI może znacząco przyspieszyć proces tworzenia treści, ale nie zastąpi redakcji, fact checkingu ani wiedzy eksperckiej.
3. EEAT staje się pierwszorzędnym wskażnikiem jakości
Jednym z najczęściej dyskutowanych tematów po każdej aktualizacji Google pozostaje EEAT, czyli:
- Experience (Doświadczenie),
- Expertise (Ekspertyza),
- Authoritativeness (Autorytet),
- Trustworthiness (Wiarygodność).
Warto pamiętać, że EEAT nie jest pojedynczym czynnikiem rankingowym. To zestaw sygnałów jakościowych, które pomagają Google ocenić, czy dana treść zasługuje na zaufanie. Po May 2026 Core Update wiele analiz wskazuje, że witryny skutecznie budujące wiarygodność radziły sobie lepiej niż strony anonimowe lub pozbawione wyraźnych sygnałów eksperckich.
Do elementów wzmacniających zaufanie należą między innymi:
Widoczny biogram autora
Coraz większe znaczenie mają rozbudowane profile autorów zawierające:
- doświadczenie zawodowe,
- specjalizacje,
- publikacje eksperckie,
- wystąpienia branżowe,
- profile w mediach społecznościowych lub serwisach zawodowych.
Dzięki temu zarówno użytkownicy, jak i wyszukiwarka mogą łatwiej ocenić wiarygodność publikowanych informacji.
Dowody zamiast deklaracji
Twierdzenia poparte konkretnymi przykładami są znacznie bardziej przekonujące niż ogólne opinie.
Warto wykorzystywać:
- autorskie Case Studies,
- rzetelne wyniki badań,
- wiarygodne dane statystyczne,
- firmowe analizy,
- dokumentację przeprowadzonych testów.
Takie materiały są trudniejsze do skopiowania i stanowią realną wartość dla odbiorców.
Rzeczywiste doświadczenia
Google od dłuższego czasu promuje treści tworzone przez osoby, które rzeczywiście korzystały z opisywanych produktów, usług lub rozwiązań.
W praktyce mogą to być:
- własne zdjęcia,
- wyniki testów,
- recenzje oparte na użytkowaniu,
- opisy wdrożeń,
- relacje z realizowanych projektów.
To właśnie takie elementy często odróżniają wartościową publikację od treści przygotowanej wyłącznie na podstawie researchu konkurencji.
Kto mógł odczuć aktualizację najmocniej?
Jak po większości Core Updates, największe ryzyko spadków dotyczyło stron, które:
- publikowały duże ilości bardzo podobnych treści,
- opierały strategię wyłącznie na kopiowaniu istniejących wyników wyszukiwania,
- nie prezentowały żadnych sygnałów eksperckości,
- publikowały niezweryfikowane treści generowane automatycznie,
- zaniedbywały aktualizację starszych materiałów.
Z drugiej strony wiele wzrostów odnotowały serwisy posiadające silne marki, rozpoznawalnych autorów oraz treści oparte na rzeczywistym doświadczeniu i wiedzy specjalistycznej.
- Przeczytaj także: Jak odzyskać pozycje po aktualizacji Google May 2026 Core Update?
Autor artykułu – Filip Nocny
Filip Nocny – SEO & Content Manager z ponad 10-cio letnim doświadczeniem w pozycjonowaniu stron internetowych oraz planowaniu i realizacji kampanii marketingu treści. Jego wizytówką są udokumentowane sukcesy, bogate Portfolio oraz opinie klientów. W swojej pracy stawia na wysoką jakość treści i wykorzystuje AI do jej wzorowej optymalizacji.
